sobota, 13 sierpnia 2016

Bierność

Widzę tylko spadające głazy
Z potęgą uderzające o podłoże
Nie poruszam się
Były na kopcu, teraz lecą do mnie
Patrzcie na mnie
Pójdę w ich ślady
Nagi
Bez słowa
Gdzie moje zbawienie?
Kolejny dzień
Wciąż tu jestem
Otoczenie zabija mnie
I te głazy leżące na ziemi
Tylko o nich myślę
Zawołaj mnie proszę
Gdy zobaczysz jakąś duszę
Błąkającą się bez przyszłości
Z szaleństwem w oczach
Powiedz mi wtedy, czy było warto
Epitafium Ci ładne stworzę
Ciało w czarny atłas zwiążę
Łzę uronię na niemal pustej sali
Ziemią przysypie królestwo głazów
Sąsiada ze stryczka bożków zdejmę
Kolejny dzień
Już nie tu
Otoczenie przytuliło mnie
I te głazy leżące na ziemi
Tylko o mnie myślą
I jakiś cień blisko mnie
Nieznajoma ręka na moim ramieniu
I głos
Nie dla Ciebie głazy, dla Ciebie wieczność

4 komentarze:

  1. Wiersz bardzo głęboki. Masz dobry styl. I aż nie potrafię go rozszyfrować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiersz bardzo głęboki. Masz dobry styl. I aż nie potrafię go rozszyfrować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gealach ma rację, wiersz jest głęboki :) I to co mi się też podoba, że nie jest oczywisty, trzeba trochę pomyśleć, zastanowić się, zadumać… A tak, wersji może być kilka;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba z tych tworów, które opublikowałaś – póki co – ten najbardziej przypadł mi do gustu. Czuję w nim aurę czegoś znajomego, choć nie wiem czy nie błądzę – lecz wydaje mi się, że dobrze zmierzam. Wyjątkowo zauroczyła mnie trzecia zwrotka – być może to słabość do słowa „dusza”, hah :)

    OdpowiedzUsuń