środa, 31 maja 2017

Ułomny świat materialny

Popatrz proszę w oczy tych bogobojnych zawistników  
Karm się ich strachem przed odwiecznie skrytą prawdą
Unieś swój miecz wysoko ku górze, ku własnemu niebu
Klęskę nie łatwo na siebie przyjąć, bóg tak przecież chciał

Ostentacyjna nieprzychylność

W czeluściach ciemnej piwnicy
Gdzie rysuje swój pentagram
Obserwuje jak buduje się mur
Słyszę zewsząd słowa błogie
Murzynów i katolików na stos

Infinityzm tragizmu

Kiedy nadejdzie mój kres i spotkam ją
Poważną, skostniałą i w czerń odzianą
Zapytam szczerze co w mej głowie szuka
W snach wcześniej mi niezapowiedziana

niedziela, 16 kwietnia 2017

Zmierzch Bogów

Tak jak smutek zamienia się w szczęście
Miłość ogarnia każdego skostniałe serce
Rozwiewa me nadzieje w atomowym pyle
Usłucha zarówno młodych, jak i starych

Wieloraka życiowa intencjonalność

Dlaczego tak tu strasznie zimno?
I dlaczego czuję, że jestem sam?
Zniszczony przez to, co stworzyłem
Zlękniony przez to, co zrodziłem

Ryczący sprawca burzy

Nadchodzi wieczna noc
Poczerniało całe niebo
Wzmaga się zimny wiatr
Niebiosa rozdzielają się